Mercedes GLE 350 de łączy 2-litrowego diesla, silnik elektryczny i akumulator o pojemności 31,2 kWh. W praktyce może przejechać około 70–80 km bez uruchamiania silnika spalinowego, a po rozładowaniu baterii nadal pozostaje oszczędnym SUV-em na długie trasy. Problemem jest cena oraz masa sięgająca około 2,6–2,7 tony. To interesujący wybór tylko dla kierowcy, który regularnie ładuje samochód w domu lub pracy.
Mercedes GLE 350 de – co wyróżnia tę wersję?
Większość hybryd plug-in w dużych SUV-ach korzysta z silnika benzynowego. Mercedes zastosował inne rozwiązanie. GLE 350 de 4MATIC ma czterocylindrowego diesla o mocy około 197 KM, jednostkę elektryczną oraz dużą baterię trakcyjną. Łączna moc układu wynosi 333 KM, a systemowy moment obrotowy sięga 750 Nm.
To połączenie ma logiczne uzasadnienie. Silnik elektryczny obsługuje codzienne, krótkie przejazdy, natomiast diesel przejmuje pracę podczas długiej podróży. Warunek jest jeden – akumulator trzeba ładować. Bez regularnego korzystania z gniazdka kierowca wozi ciężką baterię, ale nie wykorzystuje jej głównej zalety.
Napęd i zasięg elektryczny w praktyce
Akumulator ma 31,2 kWh pojemności brutto, a w zależności od wersji i sposobu podawania danych źródła wskazują około 23–31 kWh energii netto. Katalogowy zasięg elektryczny może przekraczać 100 km, lecz realne wyniki są niższe. W normalnej eksploatacji trzeba przyjąć około 70–80 km, a zimą, przy krótkich odcinkach i intensywnym ogrzewaniu, zasięg może spaść do nieco ponad 60 km.
Latem i przy spokojnej jeździe pozamiejskiej wynik w okolicach 80 km jest możliwy. Nie należy jednak traktować wartości WLTP jako obietnicy powtarzalnej w każdych warunkach. Na zasięg wpływają temperatura, prędkość, ogrzewanie, obciążenie oraz styl jazdy.
Dużą zaletą jest możliwość ładowania prądem stałym. GLE 350 de przyjmuje moc do 60 kW, dlatego uzupełnienie energii od około 10 do 80 procent może zająć mniej więcej 30 minut. Przy ładowarce AC o mocy 11 kW pełne ładowanie trwa niespełna trzy godziny. Takie rozwiązanie wciąż należy do rzadkości wśród hybryd plug-in.
W praktyce oznacza to, że można doładować samochód podczas zakupów albo przerwy w podróży. Trzeba jednak pamiętać, że publiczne ładowanie DC zwykle kosztuje więcej niż energia pobrana z domowego gniazdka. Największy sens ekonomiczny ma więc ładowanie nocne, najlepiej przy własnej instalacji lub korzystaniu z nadwyżek fotowoltaiki.
Po rozładowaniu baterii samochód nie staje się bezużyteczny. Przechodzi w tryb hybrydowy, a diesel nadal napędza auto i współpracuje z silnikiem elektrycznym przy ruszaniu oraz odzyskiwaniu energii. Testowe pomiary zużycia paliwa przy rozładowanym akumulatorze wyglądały następująco:
| Scenariusz | Zużycie paliwa | Warunki |
|---|---|---|
| Miasto | 7,3 l/100 km | Rozładowany akumulator |
| Droga krajowa | 5,5 l/100 km | Prędkość około 90 km/h |
| Droga ekspresowa | 8,2 l/100 km | Prędkość około 120 km/h |
| Autostrada | 8,9 l/100 km | Prędkość około 140 km/h |
Wyniki pokazują, że diesel dobrze radzi sobie z dużym SUV-em, choć nie można bezpośrednio porównywać ich z deklarowanym spalaniem hybrydy mierzonej z pełną baterią. Przy codziennym ładowaniu pierwsze kilkadziesiąt kilometrów może odbywać się bez zużycia oleju napędowego. Na trasie, gdy energia elektryczna się skończy, spalanie zależy już głównie od prędkości i obciążenia.
Komfort jazdy i ciężar, którego nie da się ukryć
GLE 350 de waży około 2620–2710 kg, zależnie od wersji, wyposażenia i sposobu podawania masy. To bardzo dużo. Moc 333 KM zapewnia przyspieszenie od 0 do 100 km/h w około 6,9 sekundy, ale wynik na papierze nie zmienia fizyki. Podczas hamowania i szybkiej zmiany kierunku samochód wyraźnie przypomina, że prowadzi się ponad dwuipółtonowego SUV-a.
Nie jest to auto dla kierowcy szukającego lekkości i sportowych reakcji. Układ kierowniczy jest mocno wspomagany, a informacji płynących z kół nie ma zbyt wiele. Pedał hamulca może przy tym nie zawsze działać idealnie liniowo, gdy układ przełącza się między rekuperacją a hamulcami ciernymi. W codziennej jeździe nie przeszkadza to stale, ale przy manewrach awaryjnych masa jest wyczuwalna.
Znacznie lepiej wypada komfort. Opcjonalne zawieszenie pneumatyczne Airmatic dobrze izoluje kabinę od większości nierówności i pasuje do charakteru samochodu. GLE nie zachęca do dynamicznego pokonywania zakrętów, za to pozwala spokojnie pokonywać długie dystanse. Wyciszenie, wygodne fotele i płynna praca automatycznej skrzyni 9G-TRONIC sprawiają, że po wielu godzinach jazdy zmęczenie jest niewielkie.
Przestrzeń dla pasażerów pozostaje mocną stroną, podobnie jak możliwość holowania ciężkiej przyczepy. Bagażnik ma jednak około 490 litrów, czyli mniej niż w niektórych wersjach czysto spalinowych. Przy długości nadwozia bliskiej pięciu metrów to wynik poprawny, ale nie imponujący.
Wnętrze i obsługa MBUX
Kabina GLE nadal zapewnia wysoki komfort, lecz nie każdy element odpowiada cenie samochodu. System MBUX oferuje dobrą jakość obrazu, rozbudowane ustawienia i wiele funkcji. Z drugiej strony dwa ekrany oraz gładzik wymagają przyzwyczajenia, a dotykowe pola na kierownicy bywają nieprecyzyjne. Zmiana głośności lub menu podczas jazdy może wymagać oderwania wzroku od drogi.
Jakość wykończenia jest nierówna. Fotele, wyciszenie i materiały w dobrze skonfigurowanym egzemplarzu potrafią robić bardzo dobre wrażenie, lecz część tunelu środkowego i elementów dekoracyjnych wykonano z podatnych na zarysowania tworzyw. W samochodzie kosztującym kilkaset tysięcy złotych takie oszczędności są łatwe do zauważenia.
Czy GLE 350 de opłaca się bardziej niż 300d lub 450d?
Odpowiedź zależy od ceny konkretnego egzemplarza i sposobu użytkowania. W przywoływanych cennikach GLE 350 de kosztował około 432–463 tys. zł, natomiast ceny zmieniały się wraz z rocznikiem, liftingiem i wyposażeniem. Wersja 300d była wyraźnie tańsza, a 450d oferowała większy silnik i lepsze osiągi.
| Wersja | Cena lub pozycja cenowa | Charakterystyka |
|---|---|---|
| GLE 350 de | około 432–463 tys. zł | Diesel plug-in, jazda elektryczna do około 70–80 km w realnych warunkach |
| GLE 300d | około 367–368 tys. zł w przywoływanym cenniku | Klasyczny diesel, niższa masa i cena zakupu |
| GLE 450d | około 501 tys. zł w przywoływanym cenniku | Sześciocylindrowy diesel, wyższa dynamika i większy zapas mocy |
Różnica między 300d a 350 de może wynosić około 100 tys. zł. Nawet przy darmowym ładowaniu z fotowoltaiki trudno odzyskać taką kwotę wyłącznie na paliwie. Przy założeniu oszczędności kilku litrów na 100 km potrzeba bardzo dużego przebiegu, a do kalkulacji trzeba jeszcze doliczyć koszt energii, serwis układu hybrydowego i ewentualną degradację baterii.
Wersja plug-in może być uzasadniona, gdy kierowca codziennie pokonuje krótkie odcinki, ma własne ładowanie i korzysta z przywilejów związanych z niską emisją. Znaczenie mogą mieć też firmowe zasady rozliczania samochodu, lokalne strefy ograniczonego ruchu oraz możliwość bezpłatnego ładowania w pracy. Bez takich czynników tańszy 300d zazwyczaj będzie bardziej racjonalnym zakupem. Jeśli priorytetem są osiągi i trasy, 450d może lepiej uzasadniać wysoką cenę niż ciężki wariant plug-in.
Serwis GLE 350 de nie musi być automatycznie droższy przy każdej wizycie, ale układ jest bardziej złożony niż w klasycznym dieslu. Oprócz silnika spalinowego dochodzą bateria wysokonapięciowa, elektronika mocy i elementy układu ładowania. W razie problemów z częścią hybrydową potrzebny jest serwis mający właściwe uprawnienia oraz diagnostykę dla napędów wysokonapięciowych.
Dla kogo Mercedes GLE 350 de ma sens?
Ten model pasuje do konkretnego profilu kierowcy. Największe korzyści pojawiają się wtedy, gdy codzienna jazda mieści się w realnym zasięgu elektrycznym, a dłuższe wyjazdy wymagają zasięgu i szybkiego tankowania diesla.
- Właściciel domu lub garażu – może regularnie ładować samochód nocą po zakończeniu dnia.
- Kierowca pokonujący głównie krótkie trasy – wykorzysta około 70–80 km jazdy elektrycznej zamiast uruchamiać diesla.
- Użytkownik jeżdżący także w długie trasy – po rozładowaniu baterii zachowuje zasięg i niskie spalanie diesla.
- Osoba korzystająca ze stref niskoemisyjnych – może używać trybu elektrycznego tam, gdzie ogranicza się ruch samochodów spalinowych.
Przed zakupem używanego lub demonstracyjnego egzemplarza sprawdź przede wszystkim:
- Dostęp do ładowania AC w domu lub miejscu pracy oraz realny koszt energii.
- Dzienny przebieg i to, czy większość tras mieści się w zasięgu elektrycznym.
- Stan baterii trakcyjnej, przewodu ładowania i działania portu DC.
- Pracę zawieszenia Airmatic, hamulców, skrzyni 9G-TRONIC i systemów MBUX.
- Rzeczywistą masę auta, potrzeby dotyczące bagażnika oraz możliwość holowania.
Nie warto wybierać GLE 350 de, jeśli nie masz gdzie go ładować albo większość przebiegu pokonujesz szybko na autostradzie. W takim przypadku zalety napędu elektrycznego znikają, a pozostają masa, wyższa cena i większa złożoność techniczna.
Werdykt jest prosty: Mercedes GLE 350 de to bardzo udana koncepcja napędu, ale nie zawsze udana kalkulacja zakupu. Komfort, zasięg elektryczny i oszczędny diesel tworzą użyteczny zestaw dla kierowcy z własnym ładowaniem. Dla osoby szukającej najniższych kosztów całkowitych wersja 300d będzie zwykle rozsądniejsza, a dla miłośnika osiągów i tras – 450d może lepiej uzasadnić dopłatę.